H.1.2 Jakie są kluczowe różnice między anarchistami a marksistami?

  faq

Oczywiste jest, że istnieją również znaczące podobieństwa między anarchizmem a marksizmem. Obydwa te nurty są socjalistyczne, sprzeciwiają się kapitalizmowi i obecnemu państwu, wspierają organizowanie się i akcje klasy pracującej i zachęcają do nich oraz postrzegają walkę klasową jako sposób na wywołanie rewolucji społecznej, która przekształci społeczeństwo w nowe. Jednakże różnice między tymi teoriami socjalistyznymi są równie ważne. Jak powiedział Errico Malatesta:

„Kością niezgody [między anarchistami a marksistami] jest [to, że] (…) [marksistowscy] socjaliści są autorytarystami, zaś anarchiści są wolnościowcami. „Socjaliści chcą władzy (…) a gdy już ją zdobędą, pragną narzucać ludziom swój program (…) Anarchiści za to utrzymują, że rząd może być wyłącznie szkodliwy, i że z samej swej natury albo broni istniejących klas uprzywilejowanych, albo tworzy nową; a zamiast żywić nadzieję na zajęcie miejsca istniejącego rządu anarchiści pragną zniszczyć każdy organizm, który daje niektórym władzę narzucania innym swoich własnych idei i interesów, ponieważ chcą oni otworzyć drogę rozwoju prowadzącą ku lepszym formom przyjaźni między ludźmi. Wyłoni się ona z doświadczenia życiowego, gdy każdy będzie wolny i oczywiście będzie miał środki ekonomiczne, by zarówno umożliwić, jak i urzeczywistnić wolność” [Life and Ideas (Życie i idee), s. 142].

Pozostałe różnice są wynikiem tej jednej, fundamentalnej. I chociaż jest bardzo dużo spraw, w których anarchiści i marksiści się różnią, to ich korzeniem jest kwestia władzy. Socjaliści pragną władzy (w imię klasy robotniczej; zazwyczaj ukrywają to pod płaszczykiem retoryki mówiącej, że władza partii i władza klasy robotniczej to jedno i to samo). Anarchiści pragną zniszczenia władzy hierarchicznej we wszystkich jej formach i zapewnienia każdemu wolności kierowania swoimi własnymi sprawami (zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo). Z tego wynikają różnice stanowisk wobec charakteru rewolucji, sposobu organizacji ruchu klas pracujących, taktyki, jaką powinien on stosować itp. Krótka lista tychże różnic obejmowałaby kwestię „dyktatury proletariatu”, startowania rewolucjonistów w wyborach, centralizacji przeciwko federalizmowi, roli rewolucjonistów i sposobu ich organizowania się, odpowiedzi na pytanie, czy socjalizm może nadejść jedynie „oddolnie”, czy też możliwe jest jego zaprowadzenie jednocześnie „oddolne” i „odgórne” oraz mnóstwo innych kwestii (niektóre z tych różnic wypunktowaliśmy w poprzedniej sekcji przy okazji omawiania przeprowadzonej przez Bakunina krytyki marksizmu). Zaiste, spraw tych jest tak wiele, że trudno byłoby mówić o nich wszystkich w tym miejscu. Zatem w tej i następnych sekcjach możemy jedynie skupić się na niektórych z nich.

Jedną z kluczowych kwestii jest sprawa mylenia władzy partii z władzą ludu. Logika wywodu anarchistów jest prosta. W każdym systemie hierarchicznej, scentralizowanej władzy (na przykład w strukturach państwa czy rządu) ci na szczytach hierarchii są u władzy (tzn. na stanowiskach kierowniczych). Nie są oni „ludem”, ani „proletariatem”, ani „masami”. To właśnie ci ludzie, z których składa się rząd, są tymi, którzy posiadają i sprawują rzeczywistą władzę. Jak przekonywał Malatesta, rząd oznacza „oddelegowanie władzy, czyli zrzeczenie się inicjatywy i suwerenności przez wszystkich na rzecz niektórych”. A więc „jeżeli (…), jak czynią to autorytaryści, ktoś ma na myśli działania rządu mówiąc o działaniach społeczeństwa, to w dalszym ciągu to działanie jest wypadkową sił jednostek, ale tylko tych jednostek, które wchodzą w skład rządu” [Anarchy, s. 40 i s. 36]. Dlatego anarchiści przekonują, że zastąpienie władzy klasy robotniczej władzą partii jest nieuchronne za sprawą samej istoty państwa. Murray Bookchin ujął to w słowach:

„Anarchistyczni krytycy Marksa z dobrym skutkiem zwracali uwagę na to, że każdy system przedstawicielski będzie zainteresowany swoimi własnymi etatystycznymi prawami, takimi, które w najlepszym wypadku będą działały przeciwko interesom klas pracujących (z chłopstwem włącznie), zaś w najgorszym doprowadzą do władzy dyktatorskiej, równie niszczycielskiej jak władza najgorszych burżuazyjnych aparatów państwowych. Rzeczywiście, posiadając władzę polityczną wzmocnioną władzą ekonomiczną w postaci upaństwowionej gospodarki, »republika robotnicza« niewątpliwie może się okazać despotyzmem (używając jednego z bardziej ulubionych określeń Bakunina) o bezprecedensowym ucisku”

Bookchin kontynuuje:

„Instytucje republikańskie, niezależnie od tego, jak bardzo by się chciało, żeby wyrażały interesy pracowników, z konieczności przyznają podejmowanie decyzji politycznych parlamentrzystom. Kategorycznie trzeba powiedzieć, że nie stanowią one »proletariatu zorganizowanego jako klasa rządząca«. Jeżeli publiczne decyzje polityczne, w odróżnieniu od czynności administracyjnych, nie są podejmowane przez ludzi zmobilizowanych do tworzenia zgromadzeń, skoordynowanych na drodze konfederacji mającej wykonawców na poziomie lokalnym, regionalnym i krajowym, to wtedy demokracja w ścisłym sensie tego słowa nie istnieje. Władzę, jaką ludzie cieszyliby się w takich warunkach, można sobie uzurpować bez trudności (…) Jeśli ludzie mają uzyskać realną władzę nad swoim życiem i społeczeństwem, to muszą ustanowić — i w przeszłości miewało to miejsce, na krótkie okresy czasu ludzie ustanawiali — dobrze uporządkowane instytucje, w których to oni sami bezpośrednio będą formułować politykę swoich społeczności. A w przypadku regionów będą wybierali konfederacycjnych funkcjonariuszy, odwoływalnych, poddanych ścisłej kontroli, którzy będą wykonawcami ich woli. Tylko w takim rozumieniu będzie mogła klasa społeczna, zwłaszcza klasa przywiązana do idei zniesienia klas, zmobiliozwać się do kierowania społeczeństwem” [The Communist Manifesto: Insights and Problems].

I to właśnie dlatego anarchiści kładą nacisk na demokrację bezpośrednią (samorządność) w wolnych federacjach wolnych stowarzyszeń. Jest to jedyny sposób zapewniający, że władza pozostanie w rękach ludu i nie obróci się w obcą władzę znajdującą się ponad nim. Dlatego poparcie marksistów dla etatystycznych form organizowania się musi nieuchronnie podkopać wyzwoleńczy charakter rewolucji.

Tak więc państwo robotnicze tak naprawdę oznacza tylko tyle, że to partia ma realną władzę, nie robotnicy. W końcu taka jest istota państwa. Marksistowska retoryka stara się zatuszować tę rzeczywistość. Jako przykład możemy przywołać komentarze Lenina wygłoszone w październiku 1921 r. W rozprawie dla uczczenia czwartej rocznicy rewolucji październikowej Lenin oświadczył, że sowiecki ustrój „daje maksimum demokracji robotnikom i chłopom; równocześnie zwiastuje zerwanie z demokracją burżuazyjną i narodziny nowego, epokowego typu demokracji, mianowicie demokracji proletariackiej, czyli dyktatury proletariatu” [„Fourth Anniversary of the October Revolution” („Czwarta rocznica rewolucji październikowej”), Collected Works (Dzieła zebrane), t. 33, s. 55]. Ale zostało to już napisane dobrych parę lat po tym, jak Lenin argumentował, że „gdy się nam zarzuca ustanowienie jednopartyjnej dyktatury (…) mówimy: »Tak, to jest jednopartyjna dyktatura! Właśnie za tym się opowiadamy i nie wolno nam od tego odstąpić«” [Op. Cit., t. 29, s. 535]. I oczywiście bolszewicy nigdy od tego nie odstąpili! Owszem, Lenin wygłosił powyższe oświadczenie zaledwie kilka miesięcy po tym, jak wszystkie partie opozycyjne i frakcje w partii komunistycznej zostały zakazane, zaś to pierwsze oświadczenie kilka miesięcy po stłumieniu buntu kronsztadzkiego i fali strajków domagających się wolnych wyborów do Rad Delegatów. Jest więc oczywiste, że termin „demokracja proletariacka” miał krańcowo odmienne znaczenie dla Lenina niż dla większości ludzi!

Utożsamienie władzy partii z władzą klasy robotniczej osiąga swój szczyt (lub mówiąc poprawniej: dno) w dziełach Lenina i Trockiego. Na przykład Lenin przekonywał, że „poprawne zrozumienie przez komunistę jego zadań” polega na „poprawnym oszacowaniu warunków i chwili, w której awangarda proletariatu może skutecznie przejąć władzę, gdy będzie mogła podczas tego przejmowania władzy i po nim otrzymać poparcie wystarczająco szerokich warstw klasy robotniczej i nie należących do proletariatu mas pracujących, a po tym wszystkim będzie zdolna do utrzymania, utrwalenia i rozszerzenia swoich rządów, wychowując, szkoląc i przyciągając jeszcze szersze masy ludu pracującego”. Zauważmy, że to awangarda (czyli partia) przejmie władzę, nie same masy. Owszem, Lenin podkreślał, że „samo postawienie takiego pytania — »dyktatura Partii czy dyktatura klasy robotniczej, dyktatura (Partia) przywódców czy dyktatura (Partia) mas?« jest świadectwem najbardziej niewiarygodnego i beznadziejnego rodzaju pomieszania zmysłów” (w naszych czasach postawienie pytania: „Demokracja dla najbogatszych czy dla wszystkich?” też jest uważane za objaw pomieszania zmysłów) oraz że „aby posunąć się aż tak daleko (…) żeby przeciwstawiać sobie dyktaturę mas w ogóle i dyktaturę przywódców, trzeba być śmiesznie głupim i absurdalnym” [Left-Wing Communism: An Infantile Disorder (Dziecięca choroba lewicowości w komunizmie), s. 35, s. 27 i s. 25].

Lenin kładł nacisk na te koncepcje bardzo często. Na przykład w r. 1920 przekonywał, że „dyktatura proletariatu nie może być sprawowana poprzez organizację obejmującą całą tę klasę, ponieważ we wszystkich krajach kapitalistycznych (a nie tylko tutaj, w jednym z najbardziej zacofanych krajów) proletariat wciąż jest tak podzielony, tak zdegradowany, i częściowo tak zepsuty (…) że organizacja obejmująca cały proletariat nie może bezpośrednio sprawować proletariackiej dyktatury. Może być ona sprawowana jedynie przez awangardę (…) Taki jest podstawowy mechanizm dyktatury w dyktaturze proletariatu i najważniejsza sprawa okresów przejściowych od kapitalizmu do komunizmu (…) ponieważ dyktatury proletariatu nie można sprawować przy pomocy masowej organizacji proletariackiej” [Collected Works (Dzieła zebrane), t. 32, s. 21].

Trocki zgadzał się z tymi naukami mistrza i argumentował na ich rzecz do samego końca swojego życia:

„Rewolucyjna dyktatura partii proletariackiej nie jest według mnie sprawą, którą ktoś może dowolnie przyjmować albo odrzucać: Jest to obiektywna koniecznosć, jaką narzucają nam realia społeczne — walka klasowa, niejednorodność rewolucyjnej klasy, konieczność wyselekcjonowania awangardy w celu zapewnienia zwycięstwa. Dyktatura partii należy do barbarzyńskiej prehistorii, tak jak i samo państwo, ale nie możemy przeskoczyć tego jej rozdziału, który może otworzyć (nie za jednym uderzeniem) autentyczną ludzką historię (…) Partia rewolucyjna (awangarda), która wyrzeka się swojej własnej dyktatury, podpisuje kapitulację mas przed kontrrewolucją (…) Mówiąc abstrakcyjnie, byłoby bardzo dobrze, gdyby można było zastąpić dyktaturę partii »dyktaturą« całego ludu pracującego bez żadnych partii, ale tylko zakładając z góry tak wysoki poziom rozwoju politycznego mas, jakiego nigdy nie będą mogły one osiągnąć w warunkach kapitalizmu. Uzasadnienie rewolucji pochodzi od faktu, że kapitalizm nie pozwala na rozwój materialny i moralny mas” [Writings 1936-37, ss. 513-4].

Stanowisko to zostaje umocnione w rozprawie Trockiego p.t. „Stalinizm a bolszewizm” (tak samo napisanej w r. 1937), w której przekonywał on, że:

„Ci, którzy przedkładają abstrakcję rad delegatów nad dyktaturę partii, powinni zrozumieć, że tylko dzięki dyktaturze partii sowiety były zdolne wydźwignąć się z bagna reformizmu i doprowadzić proletariat do formy państwowej” [Socialist Review, no. 146, s. 18].

A to, jakim cudem demokracja sowietów może istnieć w warunkach dyktatury partii, pozostawiamy wyobraźni Czytelników! To nie klasa robotnicza jako całość przejmuje władzę, to „awangarda” przejmuje władzę — „partia rewolucyjna, nawet po przejęciu władzy (…) nadal w żaden sposób nie staje się suwerennym władcą społeczeństwa” [Op. Cit., s. 16]. Nie trzeba przypominać, że Trocki tylko powtarzał swoje argumenty, wygłaszane będąc u władzy w okresie rewolucji październikowej (przeczytaj o szczegółach w dodatku o rewolucji rosyjskiej). Nie był też w tym osamotniony. Zinowjew, inny przywódca bolszewicki, argumentował w 1920 r. z tych samych pozycji:

„władza radziecka w Rosji nie mogłaby się utrzymać przez trzy lata — a nawet przez trzy tygodnie — bez sprawowanej żelazną ręką dyktatury Partii Komunistycznej. Każdy świadomy klasowo robotnik musi zrozumieć, że dyktaturę klasy robotniczej można osiągnąć tylko przez dyktaturę jej awangardy, tzn. Partii Komunistycznej (…) We wszystkich zagadnieniach odbudowy gospodarczej, organizacji wojska, edukacji, dostaw żywności — we wszystkich tych zagadnieniach, od których całkowicie zależy los rewolucji proletariackiej, w Rosji podejmuje się decyzje przed wszystkimi innymi sprawami, głównie w obrębie organizacji partyjnych (…) Kontrola partii nad organami sowietów, nad związkami zawodowymi, jest jedyną trwałą gwarancją, że wszelkie podejmowane kroki nie będą służyły partykularnym interesom, ale interesom całego proletariatu” [cytat przytoczony przez Oskara Anweilera, The Soviets, ss. 239-40].

Jak takie zapatrywania, o których dobitnie przekonywano, że są konieczne dla powodzenia każdej rewolucji, można godzić z demokracją pracowniczą, władzą czy wolnością robotników, tego już się nie wyjaśnia. Przez co mówienie, że leninizm (zwykle uznawany za główny nurt marksizmu) jest prądem nieodrodnie demokratycznym, albo że popiera władzę ludu, stanowi oczywiste kłamstwo. Czołowe gwiazdy bolszewickie przekonywały, że dyktaturę proletariatu można osiągnąć tylko przez dyktaturę partii. Rzeczywiście, całe uzasadnienie dyktatury partii wywodzi się od fundamentalnego uzasadnenia demokracji, mianowicie takiego, że rząd powinien odzwierciedlać zmieniające się poglądy mas. Jak powiedział Trocki:

„Te same masy w różnych momentach dziejowych czerpią inspirację z odmiennych kaprysów i celów. I to właśnie z tego powodu scentralizowana organizacja awangardy jest niezbędna. Tylko partia władająca dzięki autorytetowi, jaki sobie wywalczyła, jest zdolna przezwyciężyć wahania samych mas” [The Moralists and Sycophants (Moraliści i pochlebcy), p. 59].

Ten punkt widzenia ma swoje korzenie w nierównym rozwoju świadomości politycznej klas pracujących (tzn. w tym, że wśród tych klas można znaleźć bardzo liczne, odmienne poglądy polityczne). Ponieważ partia (według teorii leninowskiej) zawiera w sobie idee majbardziej postępowe (oraz, znowu według teorii leninowskiej, klasa robotnicza swoim własnym wysiłkiem nie potrafi osiągnąć niczego więcej od świadomości związkowej), więc partia musi zdobyć władzę, aby zapewnić, że masy nie popełnią „błędów”, ani nie będą się zachowywały „chwiejnie” („wahania”) podczas rewolucji. Stąd już niedaleka droga do sprzyjania dyktaturze partii (i musimy dodać, że wszyscy czołowi bolszewicy z Leninem i Trockim drogę tę faktycznie przeszli).

Dla odmiany anarchiści przekonują, że to właśnie dokładnie z powodu różnic politycznych potrzebujemy tak bardzo pełnej demokracji i wolności, jak to tylko możliwe, po to, żeby dyskutować o różnych zagadnieniach i osiągać porozumienia. Zapatrywania polityczne ludzi toczących walkę mogą rozwijać się i zmieniać tylko przez dyskusję i samodzielną działalność. Mówiąc prościej, ten sam fakt, który bolszewizm wykorzystuje do usprawiedliwiania swojego poparcia dla władzy partii, w istocie jest najmocniejszym argumentem przeciwko władzy partii. Według anarchistów pojęcie rządu rewolucycjnego jest sprzecznością. Włoski anarchista Malatesta wyłożył to tak: „jeżeli uważasz tych czcigodnych wyborców za niezdolnych do samodzielnego troszczenia się o swe własne sprawy, to jak to się dzieje, że będą oni wiedzieli, jak obrać sobie pasterzy, którzy muszą ich prowadzić? I jak będą oni potrafili rozwiązać to zadanie ze społecznej alchemii, żeby wyprodukować geniusza z głosów masy głupców?” [Anarchy, s. 53].

Toteż anarchiści uważają, że władza powinna się znajdowac w rękach samych mas. Szkołą wolności może być tylko wolność albo walka o wolność. Wynika z tego, cytując Bakunina, że „skoro to właśnie lud musi wszędzie robić rewolucję (…) to jej ostateczny kierunek musi za każdym razem być pozostawiony ludowi zorganizowanemu w wolną federację stowarzyszeń rolniczych i przemysłowych (…) zorganizowanych oddolnie w górę przy pomocy rewolucyjnych delegatów” [No God, No Masters (Bez Boga i pana), t. 1, ss. 155-6].

Staje się więc oczywiste, że zagadnienie władzy partii oraz państwa jest sprawą różniącą anarchistów od większości marksistów. Powyższe argumenty, przytaczane przez czołowych bolszewików, potwierdzają obawy Bakunina, że marksiści będą dążyli do „tyranii mniejszości nad większością w imię ludu — w imię głupoty wielu i najwyższej mądrości garstki” [Marxism, Freedom and the State, s. 63]. Jednakże znów musimy podkreślić, że wolnościowi marksiści, tacy jak np. komuniści rad, zgadzają się z anarchistami w tej kwestii i odrzucają całą tę koncepcję, że dyktatura partii równa się dyktaturze klasy robotniczej. Przez co tradycja marksistowska sama w sobie nie myli tych pojęć, chociaż czyni to większość jej przedstawicieli. Musimy podkreślić, że nie wszyscy marksiści to leniniści. Niektórzy z nich (komuniści rad, sytuacjoniści, autonomiści itp.) są o wiele bliżsi anarchizmowi. Odrzucają oni również ideę władzy/dyktatury partii i start w wyborach na rzecz akcji bezpośrednich, argumentują za zniesieniem płatnego niewolnictwa przy pomocy samorządności pracowniczej w procesie produkcji i tak dalej. Są oni przedstawicielami tego, co najlepsze w dorobku Marksa, toteż nie powinno się ich upokarzać, stawiając obok zwolenników bolszewizmu. Niestety, są oni w mniejszości.

Na koniec powinniśmy wskazać różnice zdań w innych kwestiach. Niektóre zostały streszczone przez Lenina w jego dziele Państwo a rewolucja:

„Różnica między marksistami a anarchistami jest taka: 1) ci pierwsi, chociaż dążą do całkowitego zniesienia państwa, przyznają, że cel ten będzie można osiągnąć dopiero po zniesieniu klas przez rewolucję socjalistyczną, w rezultacie ustanowienia socjalizmu, które doprowadzi do obumarcia państwa. Ci drudzy chcą obalić państwo zupełnie z dnia na dzień, nie chcąc zrozumieć uwarunkowań, w których można znieść państwo; 2) ci pierwsi przyznają, że po zdobyciu władzy politycznej przez proletariat musi on całkowicie zniszczyć stary aparat państwowy i zastąpić go nowym, składającym się z organizacji uzbrojonych robotników, na wzór Komuny [Paryskiej]. Ci drudzy, chociaż zalecają zniszczenie aparatu państwowego, nie mają absolutnie żadnego pomysłu, co proletariat ma ustanowić w jego miejsce, ani jak ma on sprawować swoją władzę rewolucyjną; anarchiści sprzeciwiają się nawet temu, że rewolucyjny proletariat powinien czerpać pożytek ze swojej władzy państwowej, ze swojej rewolucyjnej dyktatury; 3) ci pierwsi żądają, żeby proletariat przygotowywał się do rewolucji z wykorzystaniem obecnego państwa; ci drudzy to odrzucają” [Essential Works of Lenin, s. 358].

Omówimy każdy z tych punktów w następnych trzech sekcjach. Punkt pierwszy zostanie omówiony w sekcji H.1.3, drugi w sekcji H.1.4, a trzeci i ostatni w sekcji H.1.5.

LEAVE A COMMENT